Strona główna: e-boszkowo

zaloguj | załóż konto
napisane przez Zientas
Data dodania: 17-04-2009 18:22
Data modyfikacji: 20-04-2009 13:01

Zarastanie jezior jest w pewnym sensie procesem naturalnym i dotyczy przede wszystkim jezior żyznych, czyli eutroficznych. Mówiąc w skrócie, eutrofizacja jeziora prowadzi najczęściej do jego wypłycania i w końcu całkowitego zarośnięcia. Proces ten przebiega następująco: powstanie mokradła (bagna, trzęsawiska lub moczaru), torfowiska i podmokłej łąki. W dalszym etapie: łąka, pole uprawne lub las. Taki los spotkał np. jezioro Kukuk (zobacz również artykuł w dziale Historia), które dzisiaj jest na etapie zarośniętej częściowo drzewami podmokłej łąki i trzęsawiska. Jeziora eutroficzne, które prawdopodobnie znikną w przeciągu kilkunastu - kilkudziesięciu lat to np. jezioro Wielkie, Małe i Trzebidzkie. Jeziora te są w zasadzie nieznane szerszej rzeszy turystów, prawdopodobnie ze względu na ich „niską atrakcyjność rekreacyjną" objawiająca się brakiem plaż, łatwego dojścia i położeniem. Czasem tylko odważni kajakarze zabłądzą próbując sforsować Szlak Konwaliowy, nie zdając sobie sprawy, z „atrakcji" jakie ich czekają po drodze w stylu: wyschnięty kanał do mostu kolejowego, 300m przez śmierdzący szlam z „oczyszczalni ścieków" z Grotnik, przedzieranie się przez zarośnięte kanały łączące jeziora Szlaku itp. Jednakże jeziora te (a w zasadzie już tylko j. Wielkie, gdyż Małe jest już bardzo płytkie, a Trzebidzkie jest rezerwatem ścisłym) cenione są przez grupę wędkarzy namiętnie oddających się swojemu wspaniałemu hobby. To właśnie oni obserwują to niepokojące zjawisko i im przede wszystkim zależy by jeziora nie zarosły. Od nich to właśnie docierają niepokojące sygnały, ale nie ma jeszcze takiej instytucji, która przejęła by się ich głosem („głosem wołającego na pustyni"). Być może zależy jeszcze komuś, ale nic na ten temat nie wiem.


 Jeżeli stwierdziliśmy, że zarastanie jest procesem naturalnym to powstaje pytanie, będące jednocześnie tytułem niniejszego artykułu - ingerować czy się przyglądać? Pojawią się głosy mówiące: nie wchodźmy w drogę matce naturze, ona wie co robi, niech przyroda rządzi się sama! Nie wycinajmy trzciny będącej ostoją ptaków wodnych! Taką argumentację można przyjąć jeśli chodzi o np. jezioro Dominickie, będące jeziorem oligotroficznym - mówiąc w skrócie, jeziorem, któremu zarośnięcie raczej nie grozi, bo nie jest jeziorem żyznym i nie ma tam narastających osadów dennych. Prędzej chyba wyschnie i zostanie po nim dziura, niż zarośnie jak jezioro Kukuk. Jak więc postępować z jeziorami eutroficznymi jak wspomniane Wielkie, Małe i Trzebidzkie? Trzeba tu odpowiedzieć sobie na pytania czego oczekujemy od okolicznej przyrody, krajobrazu, fauny i flory dziś, jutro i za 100 lat. Co zostawimy dla naszych dzieci i wnuków? Czy nazwa „Pojezierze Leszczyńskie" pozostanie nazwą historyczną? W okresie międzywojennym pojawiło się hasło „Wielkopolska stepowieje" na skutek rozwoju rolnictwa i poszukiwania nowych pól uprawnych przeprowadzało się już w XIX w melioracje wszelkich mokradeł i bagien. Jedyną retencją pozostawały przed wojną liczne, także w naszej okolicy, młyny wodne (tworzące przy okazji sztuczne zbiorniki wodne), które zlikwidowano pod rządami komunistów po wojnie. O braku „szacunku do wody" i ujemnym bilansie wodnym Polski mówi się co jakiś czas w mediach, szczególnie przy upalnych latach. Więc co robić w naszym mikroregionie? Może właśnie zacznijmy od siebie, od „naszych" wód? Może wpuścić amura? Może zacznijmy wykaszać trzcinę, tatarak i kontrolujmy coroczne przyrosty? To właśnie między innymi resztki organiczne obumarłych roślin tworzą osady na dnie, co roku kolejne. To właśnie przez liście trzciny i tataraku paruje do atmosfery spora część wody ze zbiornika wodnego. Przyjdą oczywiście „zieloni" i powiedzą: tu są miejsca rozrodu rzadkich ptaków, nie zgadzamy się, mamy łańcuchy i się przypniemy do waszych kos! No OK drodzy „zieloni", ale za jakieś 20 lat jak nic nie zrobimy, już te ptaki nie będą mogły się tu gnieździć bo nie będzie dla nich warunków, bo nie będzie jeziora! Kto ma więc, w tym nieistniejącym jeszcze sporze, rację? 
 Wycinanie trzciny to jest jednak usuwanie tylko skutków eutrofizacji, trzeba zająć się też, a może przede wszystkim, przyczynami. Przyczyny eutrofizacji to między innymi:
- wzrost dopływu ze zlewni pierwiastków biogennych, głównie azotu i fosforu,
- nadmierne obciążenie odbiorników (jezior, rzek i kanałów) ściekami (np. nieszczelne szamba!), które zawierają ogromne ilości detergentów (fosforanów),
- nieprawidłowe nawożenie pól i nieprawidłowa orka powoduje, że z powierzchniowych warstw gruntu wymywane są znaczne ilości azotu,
- melioracje i likwidowanie zbiorników retencyjnych - terenów bagiennych i drobnych zbiorników wodnych co powoduje mineralizację substancji organicznej.
 Biorąc pod uwagę fakt, że jezioro Wielkie odbiera całą zlewnie z oczyszczalni, czyni go szczególnie narażonym na eutrofizację, lub wręcz może doprowadzić do takiego stanu, że stanie się jeziorem saprotroficznym, czyli „jeziorem przeżyźnionym w wyniku działań człowieka, a najczęściej spowodowanej dopływem ścieków. W zbiornikach przeciążonych substancją organiczną, najczęściej pochodzenia ściekowego, zużycie tlenu (...) jest tak duże, że często występuje całkowity deficyt tlenowy - zupełny brak tlenu w całej masie wód oraz przesycenie produktami beztlenowego rozkładu substancji organicznej. Nie występuje tu fitoplankton, glony i bardzo nieliczne gatunki przystosowane do panujących tu warunków środowiskowych mogą występować głównie przy brzegach." Taki obraz możemy już teraz oglądać w kanale łączącym jezioro Dominickie z Wielkim, na odcinku od wpływu strugi Grotnickiej (z oczyszczalni), aż do samego jeziora Wielkiego (zobacz relacje na naszym forum).
Nie będę tu rozstrzygał czy oczyszczalnia jest oczyszczalnią ścieków tylko z nazwy, czy to co się dzieje w tym kanale to normalny objaw odprowadzania oczyszczonych ścieków. Pewnie jest natomiast to, że nawet prawidłowo działająca oczyszczalnia nigdy nie będzie w stanie w 100% przechwycić i wyeliminować wszystkich zanieczyszczeń. Przyjmując nawet ten optymistyczną wersję o sprawnej oczyszczalni w Grotnikach, sam fakt istnienia oczyszczalni nadal skazuje jeziora Wielkie i Małe na przyspieszoną śmierć.


 W celu zaprezentowania skali problemu zamieszczam poniżej współczesne zdjęcia lotnicze jezior, na których widać wyraźnie ekspansję roślinności brzegowej (zdjęcia są w różnej skali). Łatwo jest też zauważyć starą linię brzegową. Szczególnie dramatycznie wygląda jezioro Trzebidzkie, którego lustro wody w ciągu ok. 60 lat, zmniejszyło się o połowę! Dla porównania zamieszczam fragmenty niemieckiej mapy topograficznej z 1940 r., na której widać jeszcze jezioro Kukuk. Proszę porównać kształt linii brzegowej ze współczesnymi zdjęciami lotniczymi. W południowej części jeziora Wielkiego już prawie całkowicie zarosła zatoczka, która znajdowała się po lewej stronie kanału. Według obserwacji wędkarzy, zjawisko zarastania tej części jeziora Wielkiego nastąpiło po uruchomieniu oczyszczalni ścieków w Grotnikach.

 

 

j. Wielkie

 

j. Małe

 

 

j. Trzebidzkie

 

 

 mapa1940r.

 

mapa1940r.

 

 


Informacje zaczerpnięto z nastepujących źródeł:

  • jezioro.com.pl
  • pl.wikipedia.org
  • geoportal.gov.pl
  • Topographische Karte 1:25000, 4064 Luschwitz, 1940r.

  • Zespół e-boszkowo.pl informuje, że wypowiedzi, które nie odnoszą się do tematu artykułu, naruszają normy prawne i obyczajowe będą usuwane.
  • Twoje IP to: 54.145.16.43 Pamiętaj, nie jesteś anonimowy.
Dodaj komentarz
Imię:
Treść:

 
CAPTCHA Image
Przeładuj obrazek, jeśli jest nieczytelny
Kod:
Komentarze:
Aktualnie brak komentarzy, bądź pierwszy!


Dane ze stacji meteo.
Temp. powietrza: 0.5°C
Temp. wody: °C
Wiatr: 0.0[m/s]
Kierunek wiatru: ---

Ostatni odczyt:
18.12.2017 04:06

Dane ze stacji meteo, GOSiR Włoszakowice, umiejscowionej na terenie Ośrodka Żeglarskiego przy ul. Turystycznej 7 w Boszkowie - Letnisku.

współpraca

slotex.pl - najlepszy hosting

Copyright © 2011 by e-boszkowo.pl