Strona główna: e-boszkowo

zaloguj | załóż konto
napisane przez Matek
Data dodania: 14-07-2009 16:32
Data modyfikacji: 27-07-2009 11:15

(Panorama 1: Bagna jeziora Trzebidzkiego)

  W naszym ekologicznym dziale i na forum dużo mówi się o zarastaniu jezior naszego regionu. Najczęściej, jako przykład, wymieniane jest jezioro Trzebidzkie. Postanowiłem więc osobiście sprawdzić jak na dzień dzisiejszy wygląda te jezioro.  Tegoroczny majowy weekend wydawał się być idealny do tego zadania, było słonecznie i bardzo ciepło, a poziom wody był dość wysoki ( w porównaniu z tym jaki najczęściej można zaobserwować latem) co zapewniało większą szanse na drożność kanałów. Rano więc przestudiowałem mapy a po południu zrzuciłem kajak na wodę. Do wyprawy namówiłem swojego tatę i w końcu ruszyliśmy.

(Mapa 1: Wycinek Mapy Topograficznej rejonu  - TOPMAPA)

 

(Mapa 2: Zdjęcie lotnicze przebytej trasy z zaznaczonymi punktami i miejscami wykonanych fotografii)

    

      Start opisanej przeze mnie trasy ma miejsce przy wiadukcie kolejowym na kanale łączącym jezioro Dominickie z jeziorem Wielkim czyli na cieku formalnie zwanym „dopływem z Dominic". Niestety już po około 100m dała o sobie znać Gmina Włoszakowice czyli wpadająca do kanału Struga Grotnicka niosąca ścieki z pobliskiej „oczyszczalni". I choć o tej porze jeszcze nie ma upałów a wody jeszcze dużo to i tak już dość mocno czuć było fetor. Każdemu, komu ekologia tego regionu nie jest obojętna, na taki stan rzeczy natychmiast mina zrzednie. Ale o tym pisaliśmy w osobnych artykułach wiec nie będę rozwijał tego śmierdzącego tematu, choć nie da się go całkowicie pominąć.

 

 

(fot1: Ujście kanału do j. Wielkiego)

 

 

     Dość szybko dopłynęliśmy do Jeziora Wielkiego (fot. 1) które okiem laika zmienia się z roku na rok bo nie wytrzymuje już ogromu przyjmowanych ścieków, fetor ciągle da się odczuć. Dopłynęliśmy do przeciwległego brzegu jeziora a tam do kanału łączącego jezioro Wielkie z Jeziorem Małym. Dość krótkim kanałem (fot. 2) dopłynęliśmy do jeziora Małego,  przepływając w miedzy czasie pod mostem drogowym ( tu mała uwaga na krawędziach kanału i centralnie  umieszczone są drewniane bale spełniające role falochronów ochraniających przyczółki mostowe, gdy poziom wody jest względnie wysoki, kryją się one niebezpiecznie pod powierzchnią zamulonej wody - można tu uszkodzić sprzęt pływający). U wejścia na jezioro przywitał nas znak ostrzegający przed głębokim mułem (jezioro małe jest płytkim zbiornikiem - około 1,6m ), będący częścią oznakowania szlaku konwaliowego (fot. 3 i 4).

(fot2: Kanał łączący j. Wielkie z J. Małym)

 

(fot. 3: ujście kanału do j. Małego)                   (fot. 4: Tablica ostrzegająca o głębokim mule)

    

     Jezioro Małe wyraźnie różni się od jeziora Wielkiego, wizualnie jest w lepszej kondycji (czystości) widać roślinność wodną (lilie wodne, które kiedyś były na znacznej powierzchni J. Wielkiego a dziś widać było je tylko na j. Małym). Na środku jeziora Małego spotkaliśmy dzielnie pokonującą fale żmije, która płynęła sobie po powierzchni jeziora równolegle do naszego kajaku. Do tej pory płynęliśmy szlakiem konwaliowym ale teraz musieliśmy już odbić od tego szlaku bo naszym celem było jezioro Trzebidzkie. Od razu pojawiły się pierwsze trudności, Wencerka - bo tak nazywa się ciek łączący jezioro Małe z jeziorem Trzebidzkim, w przeciwieństwie do kanałów szlaku konwaliowego nie jest oznaczona ( i nie ma się co dziwić bo nie należy do tego szlaku), więc trzeba było się mocno natrudzić aby znaleźć wejście, które znajduje się w północnowschodniej części jeziora. Wejście jest bardzo, wąskie i trudno było je odróżnić od wielu zatoczek w trzcinach.

(fot. 5: pierwsze metry ujścia Wencerki)                 (fot. 6: Wencerka 50m od j. Małego)

 

      Ale udało się i ruszyliśmy dalej. Po przebiciu się przez pierwsze metry wąskiego zarośniętego trzciną kanału (fot. 5) zdziwiłem się podwójnie. Wencerka okazała się krystalicznie czystą rzeczką z lekko czerwonym zabarwieniem, co świadczy o dużej ilości związków żelaza w wodzie ale to normalne i naturalne w tym regionie. Drugim zdziwieniem był szeroki na 3 metry i bardzo ładny bieg Wencerki (fot. 6).

(fot. 7: coraz bardziej zarośnięta rzeczka)                 (fot. 8: Cały kanał wypełniają trzciny)

(fot. 9: Wencerka porośnięta)                              (fot. 10: i wąska)

 

Jednak radość była przedwczesna i z każdym kolejnym metrem kanał stawał się coraz bardziej zarośnięty i wąski... dokładnie tak jak sobie go wyobrażałem planując tą wyprawę (fot. 7). Do tego Wencerka okazała się rzeczką bardzo wartką a my płynęliśmy pod prąd. W chwilach odpoczynku natychmiast zaczynaliśmy się cofać. Po pewnym czasie trzeba było porzucić wiosła podwójne i płynęliśmy na jednym wiosełku jak w kanu, bywały jednak chwile, że i te rozwiązanie nie zdawało egzaminu. Trzeba było schować wiosła, wyciągnąć ręce chwytać trzcinę i ciągnąc.... takim ekstremalnym sposobem przebywaliśmy największe zatory (fot 8, 9 i 10). Po drodze minęliśmy mostek który prowadzi drogę z Charbielina na łąki (fot. 11).

(fot. 11: Mostek na Wencerce)                          (fot. 12: małe licznie wystepujące ryby)

Mostek jest w tragicznym stanie technicznym na tyle kiepskim ze natychmiast powinien być zamknięty, (oba przyczółki mostowe są zwietrzałe i podmyte w  znacznym stopniu , pomost jezdny oparty na dwuteownikach między którymi przestrzeń wypełniona jest mocno skorodowanym betonem). Z każdym metrem w stronę jeziora kanał stawał się głębszy, ciągle szokował krystaliczną przejrzystą wodą i dużą ilością małych ryb (fot. 12).  Byliśmy już blisko jeziora a na łąkach było na tyle dużo wody, że wydawało się, jakoby można było po nich pływać kajakiem (fot. 13).

 

(fot. 13: Wencerka wylewa na pola)  

Wydaje mi się, że natrafiliśmy na ślady obecności bobrów. W okolicy było mnóstwo poprzecinanych i powalonych na Wencerke pni i gałęzi drzew, jedne były pod lustrem wody inne nad, co sprawiało nie lada trudności w „żegludze" (fot. 14).

(fot. 14: Powalone na rzeczke drzewa)               (fot. 15: szeroki bieg Wencerki pośród

bagien)

 

      Natrafiliśmy też na dzika... ale niestety martwego... biedak prawdopodobnie wpadł do rzeczki i się utopił, wrażenie wizualne i zapachowe pomijam. Coraz to większe połacie trzcin wyraźnie mówiły że jesteśmy już na terenie bagiennym jeziora Trzebidzkeigo. Kanał jednak zrobił się dość szeroki i wyraźny (fot. 15). Taka sielanka jednak ponownie nie trwała długo  woda rozlewała się coraz bardziej co powodowało że koryto rzeczki stawało się coraz mniej wyraźne i pływało się pomiędzy kępami trzcin.. coraz trudniej było odczytać „którędy droga". Doszło w końcu do momentu kiedy jednak drogę musieliśmy pomylić bo  rozlewisko robiło się coraz płytsze i w końcu osiedliśmy na mieliźnie. Bardzo zdradliwej bo pól metra obok dwumetrowe wiosło nie sięgało dna. Gdy wstałem na kajaku po horyzont były tylko trzciny (fot. 16), niebyło widać ani jeziora ani żadnej wyraźnej drogi do niego... powrotnej drogi tez nie było widać (fot. 17), była tylko w naszych głowach.

(fot. 16: połacie bagien porośnietych trzcinami)       (fot. 17: Wencerka traci wyrażny bieg)

     Musieliśmy zrezygnować ponieważ istniało ryzyko, że gdybyśmy  próbowali dalej brnąć do przodu  to mogli byśmy mieć poważne problemy ze znalezieniem drogi powrotnej a robiło się już późno. Zabrakło czegoś w stylu poręczówki abyśmy bez nerwów potrafili odtworzyć powrotną drogę. Żałowałem wtedy jak nigdy że nie zabrałem ze sobą GPSa.

A do  tafli jeziora zabrakło około 100m.... niby niewiele ale w tych warunkach dość dużo.

 

      Okolica zachwycała wyjątkowym śpiewem ptaków, jednym z ciekawszych dźwięków był zagadkowy dźwięk podobny do tego jaki można uzyskać dmuchając z boku w szyjkę szklanej pustej butelki niektórzy ten dźwięk porównują tez do ryku krowy. Różnica polegała na tym że dźwięk ten był bardzo donośny i rozchodził się nad całą doliną, można było go słyszeć z naprawdę sporej odległości , co daje wrażenie że dźwięk ten musi wydawać naprawdę spore zwierze ( może stad skojarzenie do ryku krowy). Za dźwięk ten odpowiedzialny jest jednak samiec ptaka nazywanego Bąkiem (Botaurus stellaris) (fot. 18), który wydaje te dźwięki w okresie lęgowym, wzmacnia go używając przełyku jako pudła rezonansowego. Jest to duży wędrowny ptak ( długość ok. 76cm rozp. skrzydeł do 115cm)

Botaurus_stellaris_(Marek_Szczepanek) - Wikipedia

z rodziny czaplowatych. Jak podaje WIKIPEDIA, ptak ten bardzo nielicznie występuję w Polsce i bardzo rzadko lęguje.  Samego ptaka jednak bardzo trudno zobaczyć, gniazda zakłada na terenach niedostępnych dla człowieka a jego ubarwienie maskuje go doskonale.  My go nie widzieliśmy i nawet nie staraliśmy się go wypatrzeć. Wiedzieliśmy za to sporą gromadę Żurawi za równo brodzących po podmokłych łąkach jak i w locie (fot. 19 i 20).

(fot. 18: Bąk (Botaurus stellaris) fot. WIKIPEDIA (Marek Szczepanek) )

 

(fot. 19: Żurawie przy j. Trzebidzkim)             (fot. 20: Żurawie w locie nad j. Trzebidzkim)

     Jednak nie trzeba wybierać się w tak trudną wycieczkę by tego doświadczyć. Polecam wycieczkę rowerową do Charbielina gdzie z wysokiego na   92m n.p.m.  wzniesienia (które bardzo gwałtownie opada w stronę jeziora niczym urwisko (fot. 21 i 22) ) możemy z dystansu ale w postaci pięknej panoramy (panorama 1 i 2) zobaczymy całe jezioro, którego lustro wody wzosi się na wysokści 61,4m n.p.m. jak i opisywane przeze mnie bagna, a samą Wencerke obejrzeć można wybierając się dróżka za kościołem - Sanktuarium Maryjnym - prowadzącą do mostku który wyżej wspominałem. Taka wycieczka rowerowa w ciepły dzień dostarczy nam wielu atrakcji w postaci wyjątkowych widoków i śpiewu ptaków. Ja np. zbliżając sie do opisanego urwiska spotkałem sarne. (fot. 23) Pamiętajmy przy tym jednak by zabrać ze sobą wszystko to  z czym przyjechaliśmy... dziwił mnie fakt ze nawet w tak niedostępnych miejscach jak opisywane bagna mogliśmy zobaczyć niechlubne ślady cywilizacji w postaci butelek, puszek itp.

(Panorama 2: Jezioro Trzebidzkie widok od strony Charbielina)

 

(Panorama 3: Wencerka i Bagna jeziora Trzebidzkiego - widok z ambony)

(fot. 21: J. Trzebidzkie widok z urwiska)         (fot. 22: Urwisko przy j. Trzebidzkim)

 

(fot. 23: sarna na urwisku przy j .Trzebidzkim)           (fot. 24: Bagna powstałe przez

zarastanie J.  Trzebidzkiego)

 

 

(fot. 25: Zabudowania Trzebidzy)          (fot. 26: Wencerka wśród podmokłych łąk)

 


Źródło:

  • Informacje i fotografie - e-boszkowo.pl
  • Wikipedia.pl - Informacje i fotografie na temat Bąka
  • TOPmapa.pl - Mapa nr 1
  • Geoportal - Mapa nr 2 zdjęcie lotnicze

 

 

 


  • Zespół e-boszkowo.pl informuje, że wypowiedzi, które nie odnoszą się do tematu artykułu, naruszają normy prawne i obyczajowe będą usuwane.
  • Twoje IP to: 54.224.197.251 Pamiętaj, nie jesteś anonimowy.
Dodaj komentarz
Imię:
Treść:

 
CAPTCHA Image
Przeładuj obrazek, jeśli jest nieczytelny
Kod:
Komentarze:
dodo Dodano: 28-09-2011 IP: No i dobrze się stało że natrafiłem na ten artykuł.Bardzo ciekawe że istnieją takie miejsca,tylko jak długo?
? Dodano: 28-09-2011 IP: super relacja, sama bym się wybrała na taką dziką wycieczkę, uszanujmy to co daje nam natura - ni zanieczyszczajmy jej ściekami z oczyszczalni
babajaga Dodano: 28-09-2011 IP: Jakaż to wszystko obłuda.Nie można budować drogi,bo rośnie drzewo a na nim ptaszek uwił gniazdko.Budujesz dom i nie możesz wyciąć jednego drzewa które rośnie na środku działki.Ale gdy umierają jeziora i wszystko co z nimi się łączy,mówią nam że wszystko jest w porządku.Gdy niknie połać lasu,bo KTOŚ chce odsłonić to co wybudował,że tego wymaga postęp.Same skrajności
Fart Dodano: 28-09-2011 IP: Pływałam kiedyś po tych kanałach i jeziorach,ale tylko do jeziora Wielkiego włącznie,była czysta woda i dużo nenufarów,trzcina była tylko na obrzeżach jezior, zdarzały się miejsca gdzie było dużo mułu na jeziorze Małym,ale woda była czysta bez zapachu fekali.Tam naprawdę było pięknie.
MK Dodano: 29-09-2011 IP: Byłem niedawno na Wencerce poniżej jeziora Trzebidzkiego cały kanał (podobnie jak reszta szlaku konwaliowego) jest oczyszczony i w pełni żeglowny
konnder Dodano: 29-09-2011 IP: Szkoda, że tak późno. Już nikt z tego nie skorzysta. Na wiosnę przed sezonem zarośnie wszystko z powrotem.
przem1 Dodano: 02-10-2011 IP: Bardzo fajnie napisane.
ROMAN Dodano: 16-09-2012 IP: 85.221.183.205 nadzwyczajnie opracowana relacja, bardzo przydatna chętnym do powtórzenia drogi. Gratulacje


Dane ze stacji meteo.
Temp. powietrza: 14.3°C
Temp. wody: 14.4°C
Wiatr: 0.0[m/s]
Kierunek wiatru: ---

Ostatni odczyt:
18.10.2017 19:10

Dane ze stacji meteo, GOSiR Włoszakowice, umiejscowionej na terenie Ośrodka Żeglarskiego przy ul. Turystycznej 7 w Boszkowie - Letnisku.

współpraca

slotex.pl - najlepszy hosting

Copyright © 2011 by e-boszkowo.pl