Strona główna: e-boszkowo

zaloguj | załóż konto
napisane przez matek@e-boszkowo.pl
Data dodania: 30-05-2009 13:14
Data modyfikacji: 21-01-2014 19:42

Weekend majowy 2009 - Śladami Cystersów - Kajakowa Pętla Cystersów



Pomysł i plan wyprawy nie był obmyślany długo, właściwie decyzja wyjazdu była spontaniczna bo podjęta na pare dni przed wyjazdem. Nie oznacza to oczywiście, że już wcześniej idea zwiedzenia okolicznych szlaków kajakowych nie chodziła nam po głowach.

Chętnych zebrało się 5 osób, do dyspozycji mieliśmy 2 dni. Już na etapie planowania pojawiły się problemy, z którymi musieliśmy się uporać. Po pierwsze nocleg (z różnych względów nie chcieliśmy spać pod namiotami) oraz ewentualny transport kajaków na miejsce noclegu i spowrotem na szlak.

Po kilku czy kilkunastu telefonach pojawiłą się wstępna wizja jak to wszystko zrobić, plan był taki:
- wyruszamy w dwa auta z Leszna do Wielenia, jadąc przez Przemęt gdzie zostawiamy jedno auto;
- drugim autem jedziemy do Wielenia, w ośrodku Turów wypożyczamy kajaki i wyruszamy w trasę do Przemętu mijając po drodzę Kaszczor, Mochy i Nową Wieś;
- w Przemęcie zostawiamy kajaki na podwórku u jednego z gospodarzy (oczywiście wcześniej umówiliśmy to telefonicznie);
- pozostawionym obok samochodem udajemy się na nocleg do Agrogospodarstwa w Kluczewie;
- na drugi dzień rano wracamy samochodem do Przemętu, odbieramy kajaki i ruszamy na szlak aby dopłynąć spowrotem do Wielenia mijając po drodzę Wyspę Konwaliową;
- wracając zabieramy oczywiście oba auta ;)

Tyle w teorii. Plan wydaje się może nieco zagmatwany ale był to chyba najlepszy i najtańszy pomysł.

Ponieważ po zimowych lenistwach nasza forma pozostawiała wiele do życzenia postanowiliśmy wystartować wcześnie rano o 6 aby mieć pewność dopłynięcia do Przemętu w miarę rozsądnych godzinach. Jedziemy do Przemętu gdzie zostawiamy samochód. Najwygodniej chyba zostawić je koło klasztoru Cystersów (po pierwsze jest tam darmowy parking, po drugie tuż obok przepływa kanał z dogodnym miejscem na opuszczenie i wyjście z kajaków, po trzecie w pobliżu jest sporo gospodarstw a więc nie będzie problemu z pozostawieniem na noc kajaków). Kajaki wypożyczamy w Wieleniu w Ośrodku Wczasów Rodzinnych Turów (www.wczastur.republika.pl) i tu pierwsze pozytywne zaskoczenie - całkiem niezłe zaplecze wypożyczanego sprzętu (duże bagażowe kajaki dwuosobowe, nieco krótsze ale szerokie z dużymi kokpitami, "standardowe turystyczne", była nawet jedna kanadyjka). Chyba jedynym minusem okazał się brak jakichkolwiek "jedynek". Ostatecznie wybieramy jeden bagażowy dla dwóch osób i drugi z większymi kokpitami dla pozostałej trójki (piątą osobą był 10-letni chłopak).

 

DZIEŃ 1 - ok. 20km

Wypływamy około 10 i kierujemy się na zachód. Szlak jest tutaj dobrze oznakowany, nie mamy więc najmniejszych problemów z odnalezieniem ujścia Jeziora Wieleńskiego do rzeki Młynówki Kaszczorskiej. Chwilę później przepływamy pod mostem na drodze prowadzącej z Wielenia do Wijewa by po parudziesięciu metrach dotrzeć do jazu zmuszającego nas do pierwszej przenoski kajaków. Po ponownym zawodowaniu ruszamy z powolnym nurtem Młynówki i płyniemy w kierunku Kaszczoru. Już tutaj zadzwia nas piękno otaczającej przyrody a zwierzęta mimo bliskości dwóch sporych osad ludzkich (Wieleń, Kaszczor) występują bardzo licznie. Jedyne przeszkody jakie napotykamy na tym odcinku to wiszące nad wodą łozy, powalone drzewa i duże konary oraz to co przyniesione przez prąd rzeki zatrzymało się na nich. Takie "dywany" z trzcin, gałęzi oraz niestety licznych śmieci ciągną się czasami na dobrych kilkanaście metrów i przedostanie się przez nie wymaga sporego rozpędu, mocnego wiosłowania oraz odpychania kajaków ruchami tułowia ;)

Po paru kilomtrach docieramy do wsi Kaszczor, która od 1278 była siedzibą Cystersów. Do 1939 roku znajdowało się tutaj polsko-niemieckie przejście graniczne. Przepływamy pod mostem na drodze łączącej Kaszczor z Łupicami a chwilę później nie wysiadając z kajaków, po lewej stronie dostrzec możemy kościół parafialny Św. Wojciecha. Po opuszczeniu wsi przepływamy przez ciasne, betonowe rury i chwilę później pod bardzo niskim drewnianym mostem. Obie te przeszkody wymagają położenia się w kajakach. Dalej płyniemy powoli niesieni siła mięśni oraz leniwym nurtem Młynówki, która wije się tutaj to w lewo to w prawo. Zaurocza nas tu piękno i dzikość przyrody, obserwujemy biegające w trzcinach i po łąkach sarny i jelonki, po powalonych gałęziach pełzają zaskrońce a nad głowami przelatują bociany i czaple. Ze wszystich etapów wyprawy ten jest chyba najbardziej urokliwy. Po kilku kilometrach docieramy do pierwszych zabudowań wsi Mochy.

Po paru "pociągnięciach wiosłem" docieramy do Jeziora Mochyńskiego i tutaj zaczynają się schody. Po przepłynięciu całej długości w żadnym miejscu nie widać wypływu z jeziora. Okazuje się, że kompletnie zarósł. Zaczyna się żmudne krążenie w tą i spowrotem wzdłóż trzcin, które nie daje żadnego rezultatu. Po jakiejś godzinie prób w końcu udaje nam się znaleźć upragniony wypływ. Robimy to na zasadzie wyboru na chybił-trafił miejsca, w którym przerzedzenie trzcin może wskazywać na obecność kanału, rozpędzaniu się aby wpłynąć maksymalnie daleko w trzciny a następnie rozglądaniu się na stojąco dookoła. Po którymś takim "ataku" udaje się znaleźć dosłownie parudziesięcio-centymetrową przerwę w trzcinach, która w miarę posuwania się nią zaczyna się rozszerzać. Po paru minutach wypływamy z trzcin i docieramy do Południowego Kanału Obry. Skręcamy w prawo i przepływamy pod mostem na drodze Mochy - Solec. Następuję tutaj znaczne spowolnienie tempa ponieważ kanał pokonujemy pod prąd. Nie jest on może zbyt duży ale po całym dniu wiosłowania daje się nam we znaki. Po drodzę mijamy jeszcze kilka mostów drogowych i kolejowych a nasza trasa wiedzie teraz dosyć szerokim korytem, cały czas wśród łąk. Z dosyć znacznej odległości widać już wysoko wzbijające się wieże Pocysterskiego Zespołu Klasztornego. Mniej więcej na jego wysokości żegnamy się z Południowym Kanałem Obry i odbijamy w prawo w kierunku zabudowań. Czeka nas tu jeszcze ostatnia przenoska kajaków ponieważ w tym miejscu usytuowany jest jaz i po parudziesięciu metrach docieramy do mostu na drodze Przemęt - Nowa Wieś gdzie kończy się nasz dzisiejszy etap spływu.

Czeka tutaj na nas pozostawiony rano samochód, którym dostaniemy się do Kluczewa. Po wyciągnięciu kajaków i przepakowaniu bagaży do auta nasze "jednostki pływające" zanosimy na podwórze gospodarstwa znajdującego się po lewej stronie kanału, vis-a-vis Zespołu Klasztornego. Dziękujemy tutaj bardzo gospodarzom za możliwość pozostawienia tam kajaków na noc. Mocno już zmęczeni jedziemy do Kluczewa do gospodarstwa agroturystycznego "Chata u Kowola" (www.ukowola.note.pl - na stronie można zapoznać się z bogatą i bardzo ciekawą ofertą gospodarstwa). Na miejscu istnieje m.in. możliwość zrobienia ogniska (nam niestety nie starczyło już na nie sił), skosztowania mleka prosto od krowy (podobno chętni mogą wypić je nawet "prosto z cycka" ;), przygotowania sera czy masła i rozmowy z miłym gospodarzem - Panem Krzysztofem, który chętnie oprowadzi nas po gospodarstwie.

 

DZIEŃ 2 - ok. 14km

Startujemy dosyć późno, wczorajsze zmęczenie daje się ostro we znaki. Ponieważ jednak dzisiaj płynąć będziemy z prądem pozwalamy sobie na nieco dłuższy sen. Wodujemy kajaki dopiero po godz. 12 i ruszamy w kierunku południowym by po chwili dotrzeć do Jeziora Przemęckiego Małego. Zarówno ono jak i kolejne Jezioro Błotnickie charakteryzują się bardzo dużym zamuleniem, podobno bardzo odczuwalnym przy niskich stanach wód. W tym miejscu żegnamy się już na dobre z kanałami - odtąd będziemy płynąć już wyłącznie przez jeziora. Płyniemy kolejno przez Jezioro Przemęckie Duże, Jezioro Radomierskie gdzie robimy mały przystanek na Wyspie Konwaliowej. Z brzegu widać, że konwalie porastają rzeczywiście chyba cały obszar wyspy. Ponieważ jednak ich okres kwitnięcia przypada na przełom maja i czerwca tylko bardzo niewielka cześć roślin pokryta jest białymi kwiatami. Kolejne jeziora na naszej drodze to Jezioro Olejnickie, z którego pod mostem na drodze z Olejnicy do Osłonina wypływamy do Jeziora Górskiego. Po lewej stronie mijamy sporą przystań żeglarską Wrocławskiej Akademii Wychowania Fizycznego i po przepłynięciu jeziora docieramy do kolejnego - Jeziora Osłonińskiego. Do ostatniego jeziora pętli - Wieleńskiego docieramy pod nowo wybudowanym w Osłoninie mostem umożliwiającym przepłynięcie pod nim (oczywiście po złożeniu masztu) także żaglówkom. Około godz. 16 docieramy do ośrodka Turów gdzie oddajemy kajaki i udajemy się w drogę do domów.

Podsumowując.. spływ Kajakową Pętlą Cystersów to bardzo ciekawy sposób na spędzenie weekendu. Na opłynięcie całości, nawet całkowitym amatorom, w zupełności wystarczą 2 dni. Trochę czasu trzeba poświęcić na organizację jednak dla zmotywowanych to żaden problem ;) Poza tym mam nadzieję, że dzięki temu przewodnikowi zadanie będzie chociaż trochę ułatwione.

Autor - MG

 


  • Zespół e-boszkowo.pl informuje, że wypowiedzi, które nie odnoszą się do tematu artykułu, naruszają normy prawne i obyczajowe będą usuwane.
  • Twoje IP to: 54.224.197.251 Pamiętaj, nie jesteś anonimowy.
Dodaj komentarz
Imię:
Treść:

 
CAPTCHA Image
Przeładuj obrazek, jeśli jest nieczytelny
Kod:
Komentarze:
ka Dodano: 13-07-2015 IP: 150.254.181.182 Ze względu na bardzo niski stan wody w Południowym Kanale Obry, Pętla Cysterska jest niedostępna. Kanał jest zarośnięty roślinnością na całym odcinku Pętli, głównie kaczeńcami. Miejscami trzeba ciągnąć kajaki.


Dane ze stacji meteo.
Temp. powietrza: 14.3°C
Temp. wody: 14.4°C
Wiatr: 0.0[m/s]
Kierunek wiatru: ---

Ostatni odczyt:
18.10.2017 19:10

Dane ze stacji meteo, GOSiR Włoszakowice, umiejscowionej na terenie Ośrodka Żeglarskiego przy ul. Turystycznej 7 w Boszkowie - Letnisku.

współpraca

slotex.pl - najlepszy hosting

Copyright © 2011 by e-boszkowo.pl